-->

6 cze 2015

Wiosna w kuchni



Kocham wiosnę.. i to wpadające słońce ,które nareszcie rozświetla moją kuchnie, odbijając światło od panującej w niej bieli. Nareszcie chce mi się w niej siedzieć…  szykować posiłek… parzyć kawke…najlepiej w przecudnej filiżance, którą wygrałam u Ani, prowadzącej jeden z moich ulubionych blogów SCRAPERKA



23 mar 2015

koniec i początek...




   Muszę wprowadzić dyscyplinę odnośnie systematyczności dodawania postów… ale tyle się ostatnio dzieję… że nie nadążam za czasem, który tak szybko mija oraz zmianami, które w ostatnim czasie namieszały w moim życiu … jestem osobą która uwielbia mieć poukładane w życiu, a tu nagle wiadomość, że firma, w której pracowałam ponad 10 lat zostanie zamknięta… w pierwszej chwili niepewność, starch co dalej… potem jednak przychodzi na myśl, że jest to szansa aby zastanowić się nad tym co naprawdę chciałoby się robić w życiu… i nagle, ktoś wychodzi z propozycją otwarcia sklepu i chwytam szansę… ale znów przychodzi niepewność, czy aby powinnam ryzykować, czy jest to coś, co chcę robić… i tak kołowrotek zaczyna się kręcić a ja razem z nim… i wszystko jak szalone kręci się wokół mnie… a ja próbuję poukładać wszystko na swoje miejsce…


DOTYCHCZASOWE MIEJSCE PRACY...

26 sty 2015

Everyday Life


Ostatni tydzień nie należał do najłatwiejszych. Niestety codzienne przesiadywanie do późno
a przed komputerem, z komórką dało o sobie znać w postaci wysuszonych oczu… Wygląda na to, że za mało mrugam... nad czym trzeba będzie najwyraźniej popracować…


Mam małe  opóźnienia ze wszystkim, bo moje dni musiały się skrócić co najmiej o 4 godziny, żeby oczy mogły trochę odpocząć.



Tak czy siak… już jestem i zabieram się za pisanie postów itp.
Tymczasem zapraszam Was na kadry z minionego tygodnia, które uchwyciłam telefonem.


 

Życzę Wam miłego tygodnia i się moc uścisków.











with love
m.






19 sty 2015

Kartka na Dzień Babci i Dziadka




Dla spóznialskich, którzy nie mają jeszcze kartki dla Babci oraz Dziadka, przygotowałam do sciągnięcia prosty design kartki, nad którym pracowałam wczoraj.

Wystarczy wydrukować i wpisać własnoręcznie życzenia (myślę, że babcie i dziadkowie bardziej to docenią, niż jeśli byłyby wydrukowane).
Ja swoją kartkę dodatkowo przyozdobiłam tasiemkami ;-)



30 gru 2014

Koniec Roku...




Nie mogę uwierzyć, że koniec kolejnego roku już jutro… nie wiem jak Wam, ale ja ledwo co się obejrzałam, a on już minął… tak szybko, że nie zdążyłam się nawet nim nacieszyć…
   Ten rok był dla mnie bardzo bizi… remont kuchni, fotografia, prowadzenie bloga itp… miałam tyle planów, a nie starczyło mi czasu aby wszystkie zrealizować… zazwyczaj nie robię listy na kolejny rok, choć w tym roku takową chyba jednak naskrobię… chcę lepiej zorganizować sobie czas, gdyż mam wrażenie, że w 2015 będzie się wiele działo. Nadchodzą wielkie zmiany w moim życiu, do których muszę się przygotować i również zadać sobie pytanie: co dalej…

Na pewno na mojej liście znajdą sie:
-        "Blogować" częściej
-        Remont korytarza oraz salonu ( których przemiana na pewno pokażę się na blogu )
-        Robić więcej wypadów za miasto
-        Zdrowo się odżywiać
-        Spełniać swoje marzenia
-        Kochać i być kochaną


A Wy też macie swoją listę na 2015?

Życzę Wam wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, dalekosiężnych planów, pewności siebie i poszerzania horyzontów.
Czerpcie z życia tyle ile się da, by mieć lepsze wspomnienia na przyszłość.




Do uslyszenia w Nowym Roku, ściskam Was mocno.

with love
m.

23 gru 2014

Święta, święta... I love it


Czas przedświąteczny to wieczna bieganina… stres… upewnianie się czy wszytko jest… czy ze wszystkim zdążę… czy wszystko kupione… itp.
Ale najważniejsze w tym wszystkim jest mieć plan, plan działania. Żeby się nie pogubić w tym całym zamieszaniu.
Ja swoje przygotowania zaczęłam już w listopadzie…
Bo lepiej zacząć wcześniej niż później, jak miałam to w zwyczaju i biegałam jak szalona, żeby zdążyć na czas. A tak święta już jutro i mogę stwierdzić ,że jestem gotowa.

Świąteczne ciuchy…
które kolekcjonowałam przez ostatnie tygodnie…
mam!



4 gru 2014

Zakupowy zawrót głowy…




   Czas przedświąteczny to wieczna bieganina… gotowanie… przygotowywanie dekoracji no i oczywiście Z A K U P Y…



    Lubię je, ale nie przepadam strasznie za tłumami, więc staram się je robić w większości przez internet.

   Wolę rozsiąść się wygodnie w fotelu i ze spokojem poszukać rzeczy, które interesują mnie by kupić, niż męczyć się przebierając wieszaki, wśród tłumów, w poszukiwaniu tej idealnej rzeczy, która w końcu może wpadnie mi w oko. Poza tym w internecine można robić zakupy 24h na dobe 7 dni w tygodniu, więc nie muszę zawalać soboty poświęcając pół dnia na zakupy. Tym bardziej, że mieszkam w małym mieście i na większe zakupy muszę jechać do innego miasta. Z reguły i tak wracam z pustymi rękoma bo na nic nie mogę się zdecydować, nic nie jest to w moim stylu, bądź nie ma tego czego potrzebuję, lub co gorsza akurat mojego rozmiaru. Po godzinie i tak się już męczę chodzeniem i tłumami, że myślę tylko o tym by jak najszybciej wrócić do domu…

   Uwielbiam za to buszować po internecine i szukać nowych rzeczy. Internet daje mi czas na zastanowienie się nawet kila dni i zdecydowanie czy naprawdę chcę to kupić, czy jest mi to potrzebne. Poza tym nie muszę tego dźwigać, i dostarczą mi wszystko pod sam dom.





   Zauważyłam też, że na znalezienie ciekawych rzeczy jest przeglądanie blogów, lub nawet szybciej, obserwowanie ich na instagramie. Zawsze znajdzie się tam coś fajnego nietypowego. Ja znalazłam tam parę pięknych gwiazdkowych prezentów dla siebie J

   Zazwyczaj jak czegoś szukam wpisuję w wyszukiwarkę i ustawiam na grafikę. Jesli coś mi się spodoba wówczas patrzę na link zdjęcia, czy jest to sklep, w którym można to kupić. Jeśli nie, kopiuję nazwę produktu i szukam tej rzeczy normalnie w wyszukiwarce.
Uważam, że jest to lepszy sposób, niż chodzić od sklepu do sklepu i męczyć się… przeszukiwać wieszaki (jeśli są to rzeczy) i co gorsza nie ma możliwości porównania cen z innymi sklepami. Najbardziej nie lubię kiedy coś kupiłam, a w następnym sklepie ta sama rzecz jest w niższej cenie... Poza tym strasznie nie lubię tracić czasu na godzinnych zakupach… no chyba, że jest to IKEA, ale tam się robi przyjemnie zakupy i można przysiąść na sowce w nie swoim salonie ;-)
   Ciesze sie, że w UK z taką łatwością można oddać rzeczy. Zazwyczaj jeśli robię zakupy ciuchowe w moim mieście, nie przymierzam ich ( z powodu makijażu, bo nie lubię budzić nie swoich rzeczy… znacie to uczucie kiedy oglądacie ciuchy na wieszaku, które ówcześnie były przymierzane i są ślady make upu… nie znoszę tego…), biorę je do domu i na spokojnie przymierzam i zastanawiam się czy jednak mi się podoba i mi pasuje. Jeśli nie to mam zazwyczaj 28 dni na ich oddanie J



   Co do gwaizdkowych prezentów, mam już prawie wszystkie kupione ( tak, tak większość z nich zamówiłam przez internet).


   A Wy jak lubicie robić zakupy?


with love

m.


30 lis 2014

ŚWIECE A D W E N T O W E


  Jak stary obyczaj 'każe' w pierwszą niedzielę adwentu należy zapalić świecę adwentową... Oto moja wersja 4 świec, które będę palić w kolejne niedzielę, czekając z niecierpliwością na święta Bożego Narodzenia.



 










dziękuję za odwiedziny
thank you for visiting
m.



26 lis 2014

K I T C H E N _ M A K E O V E R



Nareszcie po dluuuuugich 4 miesiącach mój projekt  

K I T C H E N   M A K E O V E R

  został zakończony.


  Niby mały remont bo przecież, trzeba było tylko przemalować kuchnię, …choć całą włączając w to szafki, to jednak zajęło mi to sporo czasu. Ale to wszystko dlatego, że robiłam ten remont sama, plus pracuję od 9 do 17, więc niestety czas na to miałam tylko po pracy i w niektóre weekendy. I przyznaję z bólem, że w nie każdy dzień mi się chciało i w nie każdy miałam na to czas.


 W zasadzie dzięki temu, że tak długo trwał ten remont, miałam więcej czasu by przemyśleć koncepcję, zastanowić się jak właściwie moja  N O W A  kuchnia ma wyglądać. Co rusz kupowałam różne rzeczy, które wpadły mi w oko a potem je oddawałam , gdyż stwierdziłam, że jednak mi nie pasują, bądź uzyskany efekt nie do końca zgodny jest od zamierzonego. Dobrze, że w UK jest tak łatwo oddać zakupione rzeczy do sklepu, bo zapewne skończyłabym z górą niewykorzystanych rzeczy i spadkiem dostępnych środków na koncie (w portfelu).


  Zastanawiałam się czy pokazać zdjęcia kuchni przed, gdyż robiłam je na szybko przed remontem, a w zasadzie tuż po tym jak już jedną szufladę pomalowałam. Nie jest ich dużo i do tego są dość ciemne, jak zresztą cała kuchnia, która do tej pory taka była. Panował w niej również straszny harmider, więc wybaczcie ten mały bałaganik.
Przyznam szczerze, że zawsze miałam w planach zrobienie remontu, więc jakoś nie przywiązywałam do niej większej uwagi. Strasznie nawet się jej wstydziłam, dlatego wolałam nie zapraszać znajomych do kuchni jeśli nie musiałam… Teraz już nie mam tego problem, nawet wręcz przeciwnie, nareszcie mogę się nia “chwalić” plus panuje w niej porządek.

  Tak więc, po wielkich zmaganiach przedstawiam Wam moją NOWĄ a jednak wciąż starą kuchnię… skończoną, choć nie ukrywam, że nie jest jeszcze zapięta na ostatni guzik. Brakuje jeszcze paru dodatków itp.





  Podjęłam się tego projektu bo na starą kuchnię już nie miałam siły patrzeć. Była ciemna bez ładu i składu. W zasadzie nie zmienilśmy nic od czasu kiedy kupiliśmy ten dom, czyli od ponad 8 lat.
Od samego początku planowaliśmy zrobić wielki remont, przedłużyć kuchnię, połączyć ją z jadalnią i salonem, ale jakoś tak zawsze albo brakowało nam na to środków, albo wyskakiwało coś innego, ważniejszego. Niestety jak sami zapewne wiecie remonty nie są tanie. Brakowało nam również przede wszystkim  solidnej - zaznaczam tu -polskiej ekipy, która by się tego podjęła, i którą niestety nie łatwo jest znaleźć mieszkając w małym miasteczku.
  Nadal mam ten wielki remont przebudowy parteru w planach, i nawet zrobiłam już wstępny “projekt budowlany”, aczkolwiek do tego czasu aż zdecydujemy się by to zrobić, postanowiłam odświeżyć nieco mą kuchnię niewielkim kosztem. Niewielkim w porównaniu z kosztami wielkiego remontu, czyli jakieś pewnie 10% od tego co musielibyśmy wydać (włączając w to koszta remontu jadalnii i paru nowych mebli).
  Długo się zastanawiałam, czy powinniśmy te pieniądze wydawać, czy może lepiej byłoby odłożyć je na generalny remont, jednak doszłam do wniosku, że czas na zmiany. Muszę przyznać, że nie żałuję tej decyzji, gdyż teraz w kuchni jest zdecydowanie jaśniej i przytulniej. Wszystko nareszcie zdaję się mieć swoje miejsce i chyba niezaprzeczalnie stała się sercem domu.


  W kolejnym poście opiszę jakich produktów użyłam do przeprowadzenia metamorfozy, a na razie zobaczcie moje          B E F O R E and A F T E R .

















thank you for visiting
dziękuję za odwiedziny
 m.








7 lis 2014

ORZECHOWIEC moje ulubione ciacho...

   

  Orzechowiec


 Chciałam podzielić się z Wami przepisem na ciasto, który około 15 lat temu dostałam od cioci. Jest to jedno z moich ulubionych i najsmaczniejszych ciast, choć robię je tylko (raz w roku) na święta Bożego Narodzenia, ale może właśnie dlatego zdaje się być takie wyjątkowe bo trzeba na nie czekać  cały rok.

  

 W tym roku wyjątkowo postanowiłam je upiec o jeden raz więcej, ponieważ wyprawiałam dużą imprezę, celebrujac 4 okazje za jednym razem. Dzięki temu mam okazję podzielić się z Wami tym przepisem i zdjęciami przed świętami.

   Jest to wyjątkowe ciasto bo baze trzeba upiec kilka dni wcześniej przed ostatecznym jego skonsumowaniem, a to wszystko dlatego, że jest ono trochę podobne do piernika (ale nie w smaku), więc z każdym dniem staje się bardziej miękkie i smaczniejsze.





•  C I A S T O  •


·     1/2 kg mąki (3 szklanki i trochę)
·     20 dkg cukru ( niepełna szklanka )
·     20 dkg tłuszczu (masło)
·     2 łyżki mleka
·     2 jaja
·     2 łyżki miodu
·     1,5 łyżeczki sody
·     około 30 dag orzechów (1,75 szklanki)

Tłuszcz, cukier, mleko i miód rozpuścić w garnku i odstawić do ostygnięcia.
Mąkę wsypać do miski, dodać ubite jaja i wsypać sodę.
Rozpuszczony, niezbyt gorący towar wlać do miski i zagnieść wszystko.
Podzielić na 2 połowy i wyłożyć na dobrze wysmarowane blachy.
  Ø  najlepiej uŻyć jednej płytkiej blachy, aby łatwiej było wyciĄgnać ciasto
Na jedną część położyć orzechy.
  Ø ja zawsze dodajĘ na dwie bo lubiĘ jak jest duŻo orzechów
Piec około 15 minut w 200°. Wyciągnąć kiedy sie zarumieni.

Odstawić pod przykryciem na okolo 3-4 dni, aby placek trochę zmiękł.


•  K R E M  •


·     1 1/2 szklanki mleka
·     1/2 szklanki cukru
·     2 łyżki mąki pszennej
·     2 łyżki mąki ziemniaczanej
·     2 cukry waniliowe
·     1 kostka masła

1 szklankę mleka zagotować z cukrem i cukrem waniliowym.
Mąkę wymieszać z resztą mleka i dodać do gotującego mleka, aby zrobił się budyń.
Gdy wystygnie dodać masło i zmiksować.

Przełożyć placki kremem i polać polewą czekoladową.
  Ø aby zrobić polewĘ, ja mieszam cukier puder, ciemne kakao lub takie do picia z wodĄ.



 S M A C Z N E G O  








PODPIS